MENU WYDARZENIA:

 ARTYKUŁY

MISTRZOSTWA

 

  Nóż jako zasada Doce Pares Eskrima...

Eskrima opiera się na ostrzu i większość zainteresowanych wie o tym doskonale. Niektórzy rozdzielają szkoły noża na europejskie, filipińskie, itd. Można i jest to z historycznego punktu widzenia ciekawe. Jednak jeżeli chodzi o zastosowanie noża, większość ruchów jest analogiczna w różnych szkołach. Budowa anatomiczna człowieka usposobiła człowieka do takich, a nie innych możliwości ruchowych. Cały pic polega na ich rozwinięciu i umiejętnym wykorzystaniu. Szkoły noża np. z Hiszpanii dotarły na Filipiny i zasilily nie jeden rdzennie filipiński system nowymi patentami. Niektórzy nauczyciele przyjmują, że typowa dla noża filipińska technika jest tylko "gunting" - "crossada". Reszta jest wynikiem hiszpańsko - filipińskiej współpracy na polach bitew, może raczej w krzakach i chaszczach, z których do domu wracali ci posiadający więcej szczęścia, sprytu i umiejętności. Pozostali zasilali ekosystem. Przyglądając się różnym systemom można zauważyć różnice w trzymaniu noża, w pozycji "niebo" np. palec wskazujący wzdłuż ostrza, kciuk na plazie (mało wygodne, szybkie ruchy, krótszy zasięg), na zasadzie pałki (zwłaszcza przy większych ostrzach, noże myśliwskie, maczety itp.), w pozycji "ziemia" (ostrze do ziemi), także wiele alternatywnych i mało znanych trzymań mających wąskie zastosowanie do specyficznych gard i technik. Święte linie... Można dyskutować ile jest linii po których możemy trafić cel, tylko po co? Ostrze zasadniczo porusza się po liniach mniej więcej dziewięciu. Każda z nich ma niezastąpione zastosowanie i realne znaczenie dla strategii treningu lub ewentualnego dramatu, którym jest fakt użycia ostrego żelastwa przeciwko drugiej istocie ludzkiej. No, czasem trzeba zadziukać psa sąsiada, bo inaczej zaniesie sobie do domu nasze udo. We wszystkich przypadkach mamy do czynienia z umięjetnością poruszania się po liniach.

Nasi dziadkowie także doceniali znaczenia linii, szabla, szpada i każde ostrze mające zastosowanie w zabijaniu stosowane w Polsce w strategii swego działania wyszczególnia linie po których ostrze się porusza do celu. Wartość nauczenia ręki znajomości linii jest nieoceniona. Mając nawet czadową kosę i pusty łeb, co najwyżej można wyczyścić sobie żałobę zza paznokci, żeby sobie krzywdy nie narobić. Uczestnicy bujek z nożami zaznaczają, że często zdarzają się samorozbrojenia w szamotaninach. Nóż zahacza o szmaty, blokuje się, wypada z ręki, ponieważ impet powoduje powstanie dzwigni. Ciężki trening i czystość linii, czyli kontrola kierunku lotu ostrza daje szanse na uniknięcie tej sytuacji. Nóż jest do chleba. Nie bądzmy dziećmi. Nie kupujmy sobie nowych zabawek i nie budujmy w sobie głupkowatego wizerunku "macho" z gnypem za pazuchą. W dobie broni palnej nóż nie jest już tak niebezpieczny w starciu z pistoletem. Ciągle jednak jest bezkąkurencyjnym narzędziem w walce z przeciwnikiem nieuzbrojonym lub uzbrojonym w podobny przyrząd. Uczestnik walki ulicznej w której zabił czlowieka nożem powiedział, że nie ma nic bardziej odrażającego. Był ciężko ranny. Zwymiotował z obrzydzenia. Niesamowity smród, wnętrzności, kałl, mocz... Wszędzie krew. Po prostu walka z użyciem noża jest obrzydliwa. Z dużym prawdopodobieństwem ktoś umrze. Może obaj? Może dziecko pozostanie bez ojca, a może matka straci syna? Trzeba być naprawdę dobry, żeby krzywda wyrządzona nożem była "umiarkowana". Treningowym nożem każdy ćwiczy z zamiłowaniem przecinanie żył i tętnic, wiercenie dziury w brzuszku itp. Niech tak zostanie. Noże na treningu i w domu do chleba naszego powszedniego.

Walki realne z nożem? Są różne pomysły na realną walkę na noże, lepsze, gorsze, każdy jest tylko formą treningu. Jasne, że dąży się do realizmu i to jest zdrowe. Tylko po co dyskutować kto ma pomysł bardziej krwawy? Można walczyć ostrymi nożami w zbroi, tylko po co zbroja albo po co ostry nóż, skoro zbroja? Pianka z farbą. Patent ekstra. Bezpieczna zabawa dla dojrzałych osobników obu płci, którzy nie zapomną, że to tylko trening i nareszcie trening. Noże gumowe też fajne ale oszołom może komuś zrobić kuku. Oczywiście trupa nie powinno być ale kontuzje się mogą przytrafić. Noże drewniane lub aluminiowe. No tu to czuć dramatem, jeżeli jeden z trenujących jest zawodowym dresiarzem o ilorazie inteligencji kury nioski, co pożarła własne... Wałki na takie noże to prawdziwe wyzwanie rzucone naturze. Jeżeli wszyscy wrócą do domu cali, to należy udać się na kolanach do Częstochowy na pielgrzymkę dziękczynną. Tak pobawić mogą się tylko ludzie mający długoletnią praktykę, wyobraznię i partner do sparingu nie odbił drugiemu dziewczyny. Bez siniaków nie da rady. Ostatnie noże treningowe slużą do treningu w parach, tzw. walk umownych, zadaniowych. Chyba, że przypadkiem posiadamy odp. zbroję z kaskiem. Wtedy zabawa jest przyjemna i pożyteczna. Co do realnej walki na noże to jest tylko jedna. Ta której się nie spodziewaliśmy, a wydarzyła się w ciemnej uliczce naszego miasta. Doskonalisz technikę w pierdlu i pracujesz na odszkodowanie dla rodziny zadzganego człowieka, a miał trójkę dzieci... Ta walka byłaby realna. Mnie nie podnieca. Przygotowuje się do niej latami, mam nadzieję, że się nigdy nie zdarzy, a jeżeli już to liczę na to, iż będę dość dobry żeby przeżyli wszyscy uczestnicy bójki. Na razie tyle.

Z Łaski Bożej
szef Doce Pares Eskrima w Polsce
Paweł Jagusz